antywirus-v2

Co takiego daje ci antywirus?

Antywirus, panie i panowie. Rzecz, bez której ciężko w dzisiejszych czasach się obejść – a przynajmniej tak twierdzą twórcy podobnego oprogramowania, z dumą prezentując najnowszą innowację wprowadzoną na rynek. Z dnia na dzień jesteśmy straszeni wirusami, które wykasują nam całą zawartość twardego dysku i sprawią, że płyta główna wybuchnie. I choć może nie tak spektakularnie, ale zagrożenia są i będą. Jak wygląda sprawa z tym antywirusem i co tak naprawdę on daje?

Niektóre programy służące do ochrony przed zagrożeniami z Internetu są nieco… nadgorliwe. Wystarczy wczytać się nieco głębiej w fora internetowe poświęcone tej tematyce i okaże się, że część z nich, na przykład, wrzucała do kwarantanny folder zatytułowany „wirusy” – a był to folder zawierający pliki służące do przygotowania prezentacji z biologii. To może bawić, temat bezpieczeństwa – już mniej. Odkąd Internet został tak spopularyzowany, wśród jego zasobów znaleźć możemy nie tylko to, co miłe i dobre. Często jest wręcz przeciwnie – im kreatywniejsi są ci, którzy udostępniają wartościowe materiały, tym bardziej kreatywni są ci, którym zależy na wyrządzeniu nam szkody – czy to poprzez kradzież, czy poprzez inne przestępstwo. I choć pamiętne „Baza wirusów została zaktualizowana” usłyszane niespodziewane o drugiej nad ranem, kiedy rodzina pogrążona była we śnie, a my chcieliśmy tylko coś szybko sprawdzić, mogło napytać nam biedy, należy zadać sobie pytanie, dlaczego antywirusy mogą być nadgorliwe.

Kiedyś wszystko było prostsze, mleko miało więcej wapnia, a wirusy nie kryły się ze swoją niecną obecnością – przynajmniej nie tak, jak teraz. Tak jak od wieków toczy się walka dobra ze złem, tak samo wirusy (i inne oprogramowanie szkodliwe) walczą o złamanie zabezpieczeń, a zabezpieczenia – o to, by nie dało się ich złamać. Ta walka nie jest jeszcze rozstrzygnięta i zapewne nie będzie jeszcze przez dłuższy czas, a bardzo prawdopodobne jest, że nigdy. I choć najważniejszy czynnik to odpowiedzialność użytkownika (objawiająca się między innymi nieklikaniem w pochodzące z niewiadomych źródeł linki), to antywirus może w tym bardzo pomóc.

Dlaczego?

Większość antywirusów w dzisiejszych czasach posiada aktualizowaną odpowiednio często bazę wirusów oraz wbudowany skaner. Pobudzony do pracy, program antywirusowy „przejrzy” zawartość plików, szukając fraz i ciągów znaków charakterystycznych dla oprogramowania szkodliwego – czy mówimy o wirusie, rootkicie czy keyloggerze. Gdybyśmy chcieli to zrobić sami, cóż… czekałoby nas niemało pracy. Warto też zwrócić uwagę na dodatkowe usługi antywirusa – czy to ochrona poczty, możliwość szyfrowania katalogów hasłem czy nawet ochrona zakupów i bankowości online. Mimo, że system Windows oferuje swojego Defendera, a użytkownicy MAC OS twierdzą, że antywirus nie jest potrzebny, dodatkowa ochrona zawsze jest w cenie, zwłaszcza, że niezabezpieczona wędrówka po Sieci może skończyć się gorzko. Jeżeli wykonujemy absolutnie podstawowe czynności na maszynie, z której korzystamy, nie musimy decydować się na zakup oprogramowania, jednak bądźmy szczerzy – kto w dzisiejszych czasach używa komputera do absolutnie podstawowych czynności? Można oczywiście nie odwiedzać podejrzanych stron, nie klikać w linki, a programy instalować jedynie z certyfikowanych płyt, ale nawet to – niestety – nie zapewni nam odpowiedniej ochrony.

Po co mi antywirus?

Przezorny zawsze ubezpieczony. Nikt z nas nie wie, co czeka nas za piętnaście minut, a co dopiero w skali roku. Nie ma sensu demonizować popularności Internetu, ale fakt pozostaje faktem – nigdy nie jesteśmy do końca bezpieczni i z takim nastawieniem należy podchodzić do surfowania po Sieci, jakkolwiek smutno by to nie brzmiało. Być może wydaje się nam, że jesteśmy perfekcyjnymi użytkownikami, którzy nie narażają swojego systemu na szwank, ale niestety, mimo tego, że dokładamy wszelkich starań, może do nas dotrzeć szkodliwe oprogramowanie – w ten czy inny sposób. Dlaczego więc potrzebujemy antywirusa? Żeby zdjąć z siebie ciężar i presję uważania na każdy krok. Oczywiście, posiadanie go nie zwalnia z ostrożności – w końcu żaden program nie jest perfekcyjny w każdym calu, ale dzięki temu, że będziemy korzystać z każdej dodatkowej ochrony, możemy czuć, że mamy „czyste ręce”. Zwłaszcza, że w naszej ofercie znajduje się również antywirus G DATA AntiVirus oraz G DATA InternetSecurity – dwa narzędzia niezwykle ułatwiające pracę i zabezpieczające nas podczas niej, w korzystnej cenie. Potrzebujemy ochrony – co do tego nie ma wątpliwości. Dlatego lepiej zaopatrzyć się w oprogramowanie antywirusowe i spać spokojnie. Za równowartość dwóch kaw możemy kupić sobie spokój – a tego właśnie wszyscy chcemy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>