newslet-v6

Newsletter, mailing, autoresponder – spam czy niezbędne narzędzia?

Niemal każda witryna w Internecie przy formularzu założenia konta oferuje nam zapisanie się do tak zwanego newslettera – czyli prosi o zgodę o wysyłanie raz na jakiś czas informacji związanych z ofertą naszej firmy, między innymi promocjami, ważnymi zmianami, modyfikacjami warunków korzystania i tym podobne. Newsletter zależy w dużej mierze od firmy, która go wysyła. Czym różni się newsletter od mailingu i autorespondera? Gdzie leży granica między spamem i dzieleniem się informacją? Czy te formy komunikacji zostały niesłusznie ochrzczone tym mianem? Zapraszamy do lektury.

Na początek zaczniemy od ważnej kwestii, jaką jest różnica między newsletterem, mailingiem i autoresponderem, ponieważ w dużej mierze od tego zależy nasza decyzja – czy jesteśmy po stronie klienta/użytkownika, czy właściciela witryny. Newsletter to forma regularnego kontaktu między obiema stronami, a na celu ma ciągłe informowanie o nowościach, zmianach czy aktualizacjach. Słowem-kluczem w tej niewielkiej definicji jest „regularny„. Zazwyczaj wysyłany jest według określonego planu i zjawia się w starannie przemyślanych odstępach czasu na bieżąco. Mailing zaś to informacja wysyłana raz, niosąca wieść o jednorazowej promocji, ostrzeżenie albo zachętę do kupna jakiegoś produktu lub założenia konta. Największą różnicą pomiędzy tymi dwoma formami komunikacji jest więc jej częstotliwość, a ponadto mailing charakteryzuje się o wiele większą „graficznością” – znajdziemy w nim więcej obrazu niż tekstu, co niekoniecznie wygląda tak samo w przypadku newslettera. A już zupełnie inaczej, kiedy mówimy o autoresponderze – czyli mailach transakcyjnych, o czysto informacyjnym charakterze. Tutaj zdecydowanie bardziej liczy się treść niż wygląd, a wysłanie takiej wiadomości bardzo często jest spowodowane konkretnym działaniem użytkownika, np. założeniem konta czy zakupieniem produktu. Ważne jest to, by rozróżniać te formy komunikacji i nie mylić ich ze sobą, a co gorsza – nie mylić ich ze spamem.

W czasach ogromnej popularyzacji poczty elektronicznej spam był prawdziwą zmorą i wygląda na to, że niewiele się zmieniło do teraz. Jeśli już, to jedynie rozsyłający stali się o wiele bardziej cwani, nie dziwi to jednak – przetrwają ci, którzy zaadaptują się do zaistniałych warunków. Niejednokrotnie słyszymy nawet podczas codziennej rozmowy: „Mam dość tego spamu, który zalewa moją pocztę”. Problem w tym, że nie wszystko, co uznajemy za spam, jest nim w istocie. To prawda, że zalew wiadomości w skrzynce jest irytujący, zwłaszcza, gdy proponowane w nich oferty zupełnie nas nie interesują, niemniej w tym zawiera się subtelna różnica, owa granica, o której wspominaliśmy na początku artykułu. Użytkownik nie wyraża zgody na otrzymywanie spamu. W przypadku newslettera, decyzja odnośnie otrzymywania podobnych listów pocztą elektroniczną jest z reguły opcjonalna, a użytkownik wyraża na nią zgodę, np. poprzez zaznaczenie odpowiedniej opcji przy rejestracji. Co ważniejsze, większość firm oferuje możliwość rezygnacji z tej swoistej „prenumeraty” w każdym momencie, czy to odpowiednim formularzem, czy zwykłym kliknięciem, czy modyfikacją ustawień prywatności w profilu albo koncie. Warto także zwrócić uwagę na to, że newsletter wysyła nam informacje w określonych odstępach czasu, rzadko „zapychając nam skrzynkę”. Wiadomości przysyłane chaotycznie i w dużych ilościach na pewno newsletterem nie są.

Skoro jednak temat ten może wzbudzać skrajne emocje, dlaczego w ogóle rozważać posiadanie podobnej usługi w swojej firmie? Po pierwsze, jest to forma komunikacji z klientem, a więc umożliwia zbudowanie jakiejś relacji. Dobrze poinformowany klient to zadowolony klient, który wie, czego się spodziewać i kiedy. Po drugie, prawidłowo przemyślany i odpowiednio zaprojektowany newsletter może być chlubą i ozdobą przedsiębiorstwa, wizytówką, dzięki której zostaniemy zapamiętani lepiej i na dłużej. Po trzecie, efektywność. Informowanie każdego użytkownika indywidualnie przez telefon byłoby przedsięwzięciem z pewnością ambitnym, ale w dobie „chronicznego braku czasu” społeczeństwa, zdecydowanie lepiej inaczej spożytkować ten czas. Oszczędzamy czas, a efekt zostaje taki sam – informacja dotarła do osób, do których miała! Połączenie perfekcyjne.

Nie ma co frustrować się skrzynką zapchaną po brzegi wiadomościami, o których nie pamiętamy, byśmy chcieli je otrzymywać. Niektóre osoby i tak znajdą sposób na przemycenie spamu. Jedyne lekarstwo to regularne sprawdzanie i czyszczenie poczty, a także rozważne zapisywanie się do newslettera – może należy też rozważyć wycofanie się z paru subskrypcji? Obie strony – klient i właściciel witryny – będą się w ten sposób komunikować między sobą.
Warto więc zadbać o to, by był to kontakt na najwyższym poziomie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>