adblock-v3

Oskarżony! Adblock – opłaca się blokować?

Reklamy potrafią być irytujące. Grafiki przysłaniające całą treść, śledzące nas bannery, wyskakujące okienka i migające jak lampki na choince gify. Media walczą o naszą uwagę i czasem mamy wrażenie, że idą o krok za daleko, a reklama odnosi skutek zupełnie przeciwny do zamierzonego. A jako że internauci nigdy nie ustają w wysiłkach, by eliminować wszystko, co niewygodne, powstało rozwiązanie, z którego (według statystyk na styczeń tego roku) korzysta już prawie połowa Polaków. Mowa o AdBlocku oraz wtyczkach blokujących reklamy.

Prawo przyczyny i skutku

Statystyki nie byłyby aż tak przytłaczające, gdyby nie sam powód, dla którego użytkownicy korzystają z blokowania. W pewnym momencie reklamy były dosłownie wszędzie i to bez specjalnego wyolbrzymiania sytuacji. Dosłownie ze wszystkich stron nacierały obniżki cen butów, oferty materacy, kody zniżkowe na rtv i agd, a kliknięcie w nieodpowiednie miejsce otwierało trzy nowe karty w przeglądarce. Internet stworzył nowe możliwości także w dziedzinie reklamy i marketingu i entuzjazm wytworzony pod wpływem tego odkrycia był dość… przytłaczający. To spowodowało gwałtowny wzrost niezadowolenia z tego tytułu i tak narodziły się wtyczki blokujące, z czego najpopularniejszy jest AdBlock. A jako że natura zawsze dąży do równowagi, jeśli program przeciwdziałający jakiemuś zjawisku zyskuje na popularności, to tracą na nim ci, którzy zjawisko to stworzyli. I reklamodawcom bardzo się wtyczki blokujące nie spodobały.

Odwieczna wojna

Reklamy, z którymi mamy do czynienia w Internecie to reklamy typu „display”. Pozwalają one na dotarcie do relatywnie dużego grona odbiorców w krótkim czasie oraz nie wymagają tak dużego nakładu finansowego jak np. reklamy na billboardach. Umiejscowienie swojego bannera reklamowego na często uczęszczanej witrynie internetowej znacznie zwiększa zainteresowanie naszą usługą. Żyjemy w XXI wieku, a więc Internet jest wszechobecny, a skoro większość usług przenosi się również do Sieci, możemy oczekiwać, iż usługa będzie chciała dotrzeć do odbiorców – na takiej zasadzie to działa. Wzrost popularności wtyczek blokujących stał się zatem problemem – zablokowana reklama nie wyświetli się poprawnie, potencjalny klient straci szansę na zapoznanie się z ofertą, firma ponosi straty, faktyczne, poprzez zakup miejsca na stronie oraz potencjalne, przez o wiele mniejsze zainteresowanie ofertą. Klient sam nie wie, co traci, ponieważ wtyczka nie rozeznaje się w tym, co zablokować i na ile mogłoby to użytkownika zainteresować. Blokuje, bo do tego została przeznaczona.
Niektórzy próbują pokojowego podejścia. Kiedy użytkownik z zainstalowaną wtyczką wchodzi na stronę, niekiedy zobaczy na swoim ekranie powiadomienie o tym, że twórcy wiedzą, iż używa AdBlocka i najzwyczajniej w świecie proszą o jego wyłączenie. Inni próbują podejścia siłowego, m.in. blokując dostęp do jakiejś części, póki wtyczka nie zostanie wyłączona. A AdBlock i jemu podobne z roku na rok rosną w siłę.

Wilk w owczej skórze

Eksperci patrzą na sytuację z niepokojem. Wynika to nie z faktu, że użytkownicy chcą blokować reklamy, ale z faktu, że używanie wtyczek wcale nie musi oznaczać wolności od nich na stałe. Jak na razie, AdBlock chlubi się tym, że blokuje reklamy, uwalniając internautów od zalewu marketingu, który mogliby uznać za irytujący. Niestety, w przeszłości wiele razy zdarzało się, że „książę na białym koniu” zmieniał front i z bohatera zmieniał się w zdrajcę. Mogłoby zatem wydarzyć się tak, że twórca wtyczki blokującej w tajemnicy przed użytkownikami podpisałby umowę z niektórymi dostawcami reklam i zmodyfikował swój dodatek, aby blokował tylko reklamy niepochodzące od źródła, z którym ma umowę. Utworzyłoby to całkiem dochodowy biznes, choć oczywiście, byłoby absolutnie nieuczciwe wobec użytkowników. Jest to jednak tylko czarna wizja, nie mająca na tę chwilę wiele wspólnego z rzeczywistością, a jednocześnie ostrzeżenie – sielski obraz bohaterskich wtyczek może w każdej chwili runąć.

Sam sobie sędzią

Nie namawiamy do wyłączenia AdBlocka, nie namawiamy do zainstalowania go. Każdy z nas posiada własne myśli, przekonania i wartości. Warto jednak pamiętać, że blokując reklamy, działamy na szkodę witryn, które są „fair” – udostępniają swoją zawartość, za którą pewnie musielibyśmy w zwykłym modelu zapłacić z własnej kieszeni, za darmo, utrzymując się jedynie z reklam. Gdyby te upadły zupełnie, wiele stron musiałoby przejść na model „buy to see”, czyli wymagałyby opłaty wejściowej albo nawet abonamentu, by móc z nich skorzystać. Warto zastanowić się, czy brak kilku obrazków w rogu ekranu wart jest blokowania rozwoju wielu naprawdę wartościowych witryn. „Jeden traci, drugi się bogaci” w tym przypadku znajduje uzasadnienie. Decyzja zawsze pozostaje w gestii użytkownika – i tak długo, jak będzie wybierał mądrze, tak długo świat będzie dążył ku lepszej przyszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>